07.11.2022
Weź to POWIĘŹ, czyli kilka słów o terapii powięziowej

 

„Nie wiem niczego, ale wiem, że wszystko jest interesujące, jeśli zgłębi się dany temat odpowiednio szczegółowo”

~~ Richard Feynman~~

Anatomia człowieka, podaje, że szkielet osiowy człowieka zbudowany jest blisko z 206 kości, do tego dochodzą ścięgna, więzadła i mięśnie, tętnice, żyły, nerwy, mózg, trzewia, powłoka skórna i wiele innych struktur. Jakim więc prawem ciało człowieka pomimo działania sił grawitacji utrzymuje się w pionie? Śmiem twierdzić, że dzieje się tak dzięki systemu powięziowemu. Świat powięzi jest niesamowity, fascynujący dla każdego kto poświęci chwilę czasu na zapoznanie się z nim. Powięzi tworzą ciągły, nieprzerwany system napięciowy, który dotyczy całego ciała. Pokrywa on i łączy każdy pojedynczy organ, każdy mięsień, a nawet każde jego włókno. Ponadto dzięki powięzi możliwe jest patrzenie na ciało człowieka przez pryzmat nierozerwalności strukturalno-funkcjonalnej. Ludzki organizm dąży do zachowania pewnego stałego porządku przestrzennego, a sumujące się na przestrzeni lat mikrourazy, potęgowane współwystępującymi chorobami, zaburzają ten porządek, w efekcie prowadząc do licznych defektów w układzie ruchu.

W ostatnich latach powstaje coraz więcej metod rehabilitacyjnych opartych o dobrze znane z architektury zjawisko samo stabilizacji, polegającej na równoważeniu sił rozciągania i napięcia w obrębie elementów, będących w kontakcie strukturalnym. Do tych metod zaliczana jest także terapia powięziowa. Jej celem jest przywrócenie trwałego, zrównoważonego napięcia mięśni i stworzenie odpowiednich warunków do poprawy ogólnej sprawności funkcjonalnej.

Dlaczego odczuwamy ból mięśniowy?

Zarówno fizjologiczne jak i patologiczne napięcie mięśni, pociąga za sobą zmiany w strukturach im przyległych, takich jak ścięgna, więzadła, tkanka kostna, naczynia czy nerwy. Osłabione przez ciągłe napięcie lub rozciągnięcie tkanki tracą swoją funkcję, sprzyjając negatywnym konsekwencjom w obrębie wyżej wymienionych struktur, a to, w dalszej persepektywie może prowadzić do wymuszonych napięć kompensacyjnych i zaburzeń w obrębie statyki i dynamiki ciała. To, dlatego tak często bez uchwytnej przyczyny zauważamy, że coś zaczyna nas pobolewać. W naszym ciele cały czas zachodzi walka pomiędzy siłami rozciągającymi a ścinającymi. Miejsca osłabione na skutek powtarzających się napięć będą po prostu wrażliwsze i szybciej odczujemy w nich dyskomfort bólowy.

Dlaczego tak wielu ludzi jeszcze nie słyszało o terapii powięziowej?

Układ powięziowy niestety wcześniej nie był traktowany poważnie, być może powodem były trudności w możliwościach pomiaru jego funkcji, bądź też nie do końca poznana rola, jaką miałby on pełnić w organizmie. Natomiast wychodząc z założenia, że sieć powięziowa wyściela i obejmuje każdą strukturę ciała, to nawet zwykły masaż można rozpatrywać jako terapię powięziową. Różnicą pomiędzy jednym, a drugim jest świadomość tej nierozerwalnej struktur. Oczywiście różne będą też techniki, choć niektóre z nich będą dla pacjentów znajome.

Jak wygląda terapia powięziowa?

Oczywiście wszystko rozpoczyna się od wywiadu, specjalistycznych testów ruchomości i ślizgu powięzi na poszczególnych jej taśmach, obszarach. Techniki, które wykonujemy są bardzo powolne, albowiem tkanki potrzebują czasu, żeby zaadoptować się do zmian, które chcemy wywołać i wprowadzić. Pacjenci często podczas terapii powięziowej czują jakby te napięte obszary roztapiały się, podobnie jak zimne masło, w ciepłych dłoniach. Zauważmy, że jest to proces, który trzeba nieraz powtórzyć kilka razy, zanim pamięć mięśniowa zostanie zmieniona, a patologiczny wzorzec ruchowy zastąpiony nowym – prawidłowym.

Czy terapia powięziowa boli?

Tak, czasami występują dolegliwości bólowe. Natomiast wszystko zależy od sposobu podejścia do problemu oraz zastosowanych podczas terapii technik. Ból zawsze stanowi cenną informację dla terapeuty. Może świadczyć o wielu rzeczach, a o jego sile decyduje dużo czynników. Należą do nich: hipertonia mięśniowa, przeczulica, zbyt duża siła nacisku w stosunku do aktualnego stanu i potrzeb tkanki, niewłaściwy kąt, pod którym terapeuta podchodzi do badanego obszaru, duże osłabienie/brak energii życiowej danej tkanki.

Sytuacja typu “Boli mnie bark, dlaczego masujesz mi kolano?”

Pewnie niejeden pacjent w naszej klinice miał ochotę wypowiedzieć tego typu słowa i szczerze mówiąc wcale się nie dziwie. Zanim pierwszy raz usłyszałem o napięciowych sprzężeniach zwrotnych, o liniach napięć, o bólu przenoszonym, na pytania kolegów po fachu typu “czy sprawdzałeś napięcie na kolanie po przeciwnej stronie?” odpowiadałem klasycznie “co ma piernik do wiatraka?”. Otóż okazuje się, że ma i to całkiem sporo. Istnieje sporo taśm mięśniowych łączących stawy barkowe z przeciwległymi stawami biodrowymi, a stamtąd droga do kolan jest już banalna czyż nie? Tak więc ból po przyśrodkowej części kolana może powodować ból stawu biodrowego i okolicy pachwinowej, zmieniając jego ustawienie w trakcie chodu, a to z kolei wpłynie na zmianę napięć na linii bark-biodro. Widzisz teraz to wyraźniej? Zatem nie zawsze trzeba pracować tam, gdzie pacjent odczuwa ból. Owszem często będzie tak, że to miejsce faktycznie wymaga opracowania, ale nie zawsze następuje to od razu na początku terapii. Nasze ciało jest wspaniałą samo stabilizującą się strukturą. Największym z cudów świata i choć do dziś nie poznaliśmy wszystkich jego funkcji i możliwości to potencjał jaki w nim drzemie jest ogromny. Dlatego też postuluję – pozwólmy mu działać, zaufajmy mu i czasami posłuchajmy.